
Miało tego pana nie być. Ale jest :-) Nie mogłam się powstrzymać, a do tego zostałam przekonana, że mam "ładniejsze" okazy na blogu, i że tak naprawdę urugwajskie ciasteczko mam tylko wybitnie nieniszową klatę :-) Reszta się kwalifikuje.









Na koniec "słitaśna" stylizacja. Nie przepadam za takowymi - i to mocno, ale nieeeech bęęędzie...:)
