Moją galerię Niszowych Mężczyzn zacznę od Michaela Wincotta właśnie. Pojawi się jako pierwszy, gdyż Wiedźma nie może doczekać się jego obecności na tym blogu. Cieszę się, że mamy wspólnego "ulubieńca" w tej kategorii:) Po raz pierwszy zobaczyłam go w filmie Ridley'a Scotta, 1492: Wyprawa do Raju. I bez bicia przyznaję, że z całego filmu zapamiętałam tylko jego i postać, którą grał - Adriana de Moxicę. Jego bohater jest przerażający, okrutny, gwałtowny, amoralny... Rola niezapomniana, aż żal, że Wincott nie został chyba nigdzie za nią nagrodzony.




Potem zaczęłam "wyławiać" jego obecność w innych filmach, m.in w Kruku, Dziwnych Dniach, Hrabi Monte Christo, Obcym: Przebudzenie... Za każdym razem wyłapuję go bezbłędnie, do czego przyczynia się ( oprócz jego niszowej urody) niesamowity, niski, ochrypły, seksssowny głos. Już sama nie wiem czy wolę na niego patrzeć czy słuchać:D

W życiu prywatnym "podobno" umawia się tylko i wyłącznie z modelkami około 20-go roku życia. Tak więc z Wiedźmą nie mamy chyba szans....:D Nawiasem mówiąc, nie wie, co traci :D Póki co zostaje pooglądanie go sobie:)

